Nebirios
Kiedyś każdy miał swój dom, kiedyś było spokojnie, kiedyś mogłeś robić wiele rzeczy bez wyciągania miecza, kiedyś świat był inny niż teraz. Wszystko zaczęło się jakieś 20 tysięcy lat temu, na świat przyszedłem ja, potem 5 tysięcy lat potem ten gad Kha-Beleth. Dorastałem spokojnie w wiosce na granicach Sheog. Dużo wędrowałem po świecie. Pewnego razu zobaczyłem płonący dom obok. Byłem wtedy nieco młodszy niż teraz. Nie myślałem wtedy o niczym. Wziąłem topór mojego ojca, i nie myśląc o tym co się stanie pobiegłem w głąb domu. Od razu kiedy wszedłem do chaty. Strzała świsnęła mi koło ucha. To Elfy! Byłem słaby, nie znałem jeszcze wtedy magii. Ruszyłem na nie i zacząłem ciachać. Padło co najmniej 20 z mojej ręki, kiedy naglę przebił mnie od tyłu jednorożec.
Zemdlałem.
***
Obudziłem się pod szubienicą. Już miałbym umrzeć gdy naglę zobaczyłem młodego druida. Ów Druid miał dużo piegów, i jakby dwa razy złamany nos. Krzyknął coś żeby mnie nie zabijali. Kazał żeby go przepuścili. Krzyknął coś w rodzaju "Uciekaj". Szybkim ruchem uciekłem z pod szubienicy. Druid rzucił "Oplątanie" na strażników. Potem po ucieczce przedstawił się jako Hiro. Razem postanowiliśmy zacząć wędrować po świecie. Dowiedzieliśmy się o pewnym miejscu zwanym "Pazur Behemotha". Zaplanowaliśmy ucieczkę tam. Po drodze spotkaliśmy mistyczną jaskinie do której przypadkiem wszedłem. Tam musiałem stoczyć pojedynek z dziwnymi zjawami. Po pojedynku podszedłem do piedestału na którym stał, stał... Miecz- średni, rękojeść miał srebrną na której widniały runy...
***
Po jakimś czasie dotarliśmy do Osady, której szukaliśmy...
***
Jednak po jakimś czasie opuściłem ją na kilka dni. Wróciłem szybko zanim ktoś się obejrzał. Po kilku dniach Hiro spytał się mnie "Co robiłem?"-On jeden zauważył moje zniknięcie. Odpowiedziałem że polowałem. Wojna była blisko. Wiedziałem że Kha-Beleth się zbliża. Pytasz czemu mnie ściga? Opowiem ci. Dawno temu, kiedy żyłem w Sheog, pokonałem pewnego demona o imieniu Kha-Beleth. Później został Władcą Sheog. Wiedziałem że muszę uciekać. Właśnie wtedy stała się ta historia. Byłem nie typowym demonem, nie posiadałem ogona.
***
-Jest blisko-powiedziałem szeptem do Hira.
-Jak blisko?-spytał.
-Około 40 staj-powiedziałem.
Staliśmy w milczeniu na murach i patrzyliśmy na świat, świat który za chwile miał się pogrążyć w wojnie.
-Lepiej powiem MiBowi żeby przyszykował obronę-szepnął Hiro po czym pożegnał się ze mną i pobiegł.
-Czas powiedzieć całą prawdę-powiedziałem do siebie.
Pobiegłem szybko do Karczmy. Zastałem tam MiBa i Hira. Szybko opowiedziałem sytuacje. Po chwili już pędziłem na koniu ku początkowi granicy...
***
"Już blisko, wytrzymam", wpajałem sobie. Nauczyłem się tego na wielu lekcjach walki, nie ma bólu i zmęczenia, jest tylko spokój. Flagi z wieży wydawały się o wiele mniej wyraźne niż przed chwilą, to nie złudzenie oddalam się z każdą sekundą od Jaskini. Przebiegł mnie dreszcz kiedy wjechałem na wzgórze. Na dole stało około 100 demonów. Dawniej kiedy byłem młody uciekłbym ze strachu, lecz tamte lata minęły nie bałem się ich. Po chwili cały oddział leżał martwy. Zadarli ze mną, zaatakowali mnie, głupcy nie wiedzieli kogo spotkali.
- Pora wrócić do Osady - powiedziałem.
***
Pech. To mówiłem wtedy gdy stałem nad zrujnowanym miastem. Daleko od Osady stało małe miasto, kiedy wędrowałem z Hirem jeszcze istniało. Spalone zwłoki kobiet i dzieci budziły we mnie gniew. Nie ma niczego gorszego od zabijania niewinnych. Ruszyłem w dalszą drogę.
- Rasa
- Demon
- Profesja
- Nekromanta
- Skąd
- Sheog
- Tytuł
- Mieszkaniec ( Szczegóły )
- Grupy użytkownika
- 1 ( Zobacz listę )
- Dołączył
- 2008-07-07 20:41
- Data urodzin
- 21 czerwca
- Zawód
- Uczeń
- Zainteresowania
- Fantastyka, Piłka nożna, Sciene Fiction,
- WWW
- http://sheog.tnb.pl/news.php