Jaskiniowcy

Vokial

Vokial

Wychował się w miasteczku Evernight w biednej rodzinie. Już od małego marzył o bogactwach, potędze i władzy, gdy inne dzieciaki ganiały po łąkach. Wiedział jednak że jego nędzne pochodzenie jest murem nie do przebicia, który dzielił go od jego marzeń. Jednak nadszedł dzień w którym dowiedział się o tajemnej sztuce, zwaną czarodziejstwem. Od tej chwili zapragnął uczyć się magii która pozwalała mu przebić się przez mur dzielący go od jego marzeń. Nazajutrz poszedł do Uniwersytetu Magii znajdującego się w mieście, wszedł do najbliższej sali i jego oczom ukazał się widok który zaparł dech w jego piersiach. W sali było około sto osób nie licząc instruktorów. Każdy uczeń próbował by przed nim na ławce zapaliła się świeca. Większości się to nie udawało, ale niektórym tak. Po chwili podszedł do niego jeden z instruktorów i zapytał:
- Przyszedłeś się uczyć magii?
- Bardzo bym chciał, tylko czy to kosztuje? - zapytał
- Nic nie kosztuje, choć jak będziesz chciał uczyć się zaawansowanej magii to tak. - odpowiedział instruktor. - Musimy na początku sprawdzić czy masz wystarczającą moc magiczną. - powiedział instruktor i zaprowadził go do pustego stolika. Na stoliku leżała kartka papieru. - Spróbuj sprawić by kartka papieru podniosła się, jeśli nie wiesz jak to zrobić mogę ci wytłumaczyć. Chcesz? - zapytał.
- Tak. - odpowiedział Vokial i instruktor zaczął mu tłumaczyć jak sprawić by kartka papieru się uniosła w gorę, trwało to mniej więcej półgodziny.
- Teraz rozumiesz? -zapytał Instruktor kończąc wykład.
- Tak. - odpowiedział.
- No to zaczynaj. - powiedział. Vokial robił co powiedział instruktor, ale mu się nie udawało.
- Wygląda na to że nie masz wystarczają moc magiczną, spróbuj za jakiś czas. - powiedział instruktor.
- "Za jakiś czas" czyli za ile ? - zapytał.
- Za jakieś dwadzieścia albo dwadzieścia pięć lat. - odpowiedział.

Od tamtej chwili minęło 8 lat, przestał wierzyć że będzie jeszcze kiedyś potężny, aż do pewnego dnia. Wybrał się na targ by kupić matce warzywa potrzebne do zupy, gdy zobaczył dwie żywo rozmawiające staruszki. Zainteresował się tym i podszedł bliżej by podsłuchać rozmowę:
- Podobno wampiry są potężne. - powiedziała jedna.
- Tak i są bardzo bogate. - dopowiedziała druga.
- A słyszałaś że wampiry szybciej niż inne istoty uczyć się magii i mają większą moc magiczną? - spytała pierwsza
- Nie słyszałam, a ty słyszałaś że...
Dalszej części rozmowy już nie dosłyszał, bo biegł w stronę domu."Mogę być magiem!" - pomyślał i zaczął jeszcze szybciej biec w stronę domu. Wszedł do domu, postawił koszyk na warzywa na stoliku koło wejścia i pobiegł do swojego pokoju. Wyciągnął z pod łóżka plecak i zaczął do niego wkładać wszystkie swoje rzeczy. Gdy był już spakowany, wziął kawałek papieru i napisał na nim list do rodziców. Wybiegł z domu i skierował się do domu starego nekromanty, Który znajdował się na skraju miasteczka. Dom był jak każdy inny, może tylko miał bardziej zaniedbany ogródek. Zapukał do drzwi, a po chwili usłyszał chrypliwe Proszę!. Nekromanta siedział w starym, trochę zapadniętym fotelu.
- Dzień dobry. - powiedział Vokial.
- Dzień dobry. - odpowiedział Nekromanta.
- Może mnie pan zmienić w wampira? - zapytał. Nekromanta wytrzeszczył na niego oczy.
- Ja się już tym nie zajmuję . - odpowiedział.
- Ale proszę pana, ja muszę być wampirem! - powiedział stanowczo Vokial.
- Hmm... No dobrze, czy wiesz jakie są skutki ? - zapytał Nekromanta.
- Tak.
- No więc zaczynajmy - powiedział Nekromanta i wstał z fotela. Poszedł w stronę jakiś drzwi, okazało się że to był magazyn rzeczy potrzebnych Nekromancie. Wyjął kilka jakiś aparatur i położył na stoliku koło fotela. Teraz poszedł w stronę biurka i wyciągnął z niego kilka dziwnych składników do eliksiru. Później składniki powkładał do różnych aparatur w które zaczęły drgać. Stali tak z dziesięć minut nim przygotowywanie mikstury dobiegło końca. Nekromanta przelał wszystkie zmodyfikowane składniki do kubka który stał na stole.
- Wypij to. - powiedział Nekromanta i wręczył Vokialowi kubek. On wypił miksturę jednym łykiem. Po chwili coś zaczęło się z jego zębami, jego kły zaczęły rosnąć stając się podobnymi do krótkich, wygiętych szabli. Później przeszedł przez niego zimny dreszcz po całym ciele. Na końcu w środku klatki piersiowej zaczęły się przesuwać jego serce i płuca, albo mu się to tylko wydawało. Po kilku minutach wszystko przeszło.
- Jestem już wampirem? - spytał Vokial nekromantę.
- Tak, ale to jest tylko jedna z dróg do stania się wampirem. - odpowiedział nekromanta.
- Może jeszcze mnie pan nauczyć Nekromancji? - Spytał a nekromanta jeszcze szerzej otworzył oczy i usta ze zdziwienia. Po chwili jednak zrozumiał że chyba musi to zrobić bo inaczej on będzie go męczyć aż do śmierci,
- Dobrze, ale to trwa kilka lat. - odpowiedział nekromanta.
- I tak warto, będę panu pomagać tutaj, a pan będzie mnie uczyć, dobrze? - spytał Vokial.
-Hmm... Dobrze. - odpowiedział nekromanta.
Przez kilka lat Vokial uczony przez nekromantę nauczył się tej magii prawię do perfekcji. Gdy jej się nauczył opuścił Evernight i ruszył świat. Podróżował po świecie prawie 70 lat by uczyć się różnych dziedzin magii. Przez te wszystkie lata całkowicie się zmienił, nie był już miłym chłopcem tylko ponurym magiem który prawie wszystkich nienawidził.

Rasa
Wampir
Profesja
Nekromanta
Skąd
Evernight
Tytuł
Jaskiniowiec ( Szczegóły )
Grupy użytkownika
4 ( Zobacz listę )
Dołączył
2008-05-03 08:42
Data urodzin
08 maja
Komentarzy
11
Postów na starym forum
0
Postów
206 ( Zobacz )
Błędnych postów
0 ( Zobacz )
Zainteresowania
Komputer i książki. I oczywiście Fantasy.