Jaskiniowcy

Jaszczurzy Golem

Jaszczurzy Golem

Fergard Stratoavis... Legendarna postać, która dochapała się statusu półboga. Chcesz, bym ci coś o nim opowiedział? Czemu nie... Tylko nie zasypiaj, to będzie długa opowieść.

Od czego by tu... A, tak. Od początku. Mianowicie, Fergard jest półdemonem. Jego ojcem był Zgłębiczart Azjralos. Nie, nie mam zielonego pojęcia, kto mógł być jego matką. Prawdopodobnie człowiek, samica... W każdym razie, jako półdemon nie miał łatwego życia: Wyzywany i poniżany w dzieciństwie. I tak przez około... 5 lat, od pójścia do szkoły. No przecież nie myślisz chyba, że półdemony szybciej dorastają? To byłoby nielogiczne, gdyby chodził do szkoły w wieku 3 lat. W każdym razie dziwisz się, czemu 5 lat? Ano, gdy miał dwanaście wiosen, banda zazdrosnych o wpływy Azjralosa demonów napadła go w jego własnej posiadłości. Walczył dzielnie, ale poległ, ostatkiem sił wysyłając swojego synka byle dalej od niebezpieczeństwa w nieznane światy. Niestety młody półdemon musiał zmagać się z wyzwaniami innych światów. Nie mógł liczyć na niczyją pomoc.

Poruszające.

Miał szczęście, że posiadał pergamin, pióro i ostrza zero. Pytasz, po cholerę mu pergamin i pióro? Ano, dzięki nim mógł ożywić sobie potwora wyrysowanego wcześniej, by ten wiernie mu służył. Widzisz, były magiczne. I nie mówię tu o jakimś lekkim natchnieniu czy czymś podobnym, nie. Pióro, którym rysował należało do standardowego wyposażenia akolitów z bractwa Kreatorów. Nie, nie tych Kreatorów, którzy brali się za łby ze Starożytnymi. Ech... Historia Bractwa Kreatorów nie jest głębiej znana. Wiadomo o nich jedynie tyle, że zniknęło bez śladu gdzieś przed kilkudziesięciu laty. Nie wiem, co mogło spowodować ich anihilację. Ostatecznie, jestem tylko człowiekiem.

Ale miałem ci opowiadać historię Fergarda, a nie swoją. Wróćmy do ostrzy. Pytasz, czym są ostrza zero? Cóż, ciężko mi zdefiniować odpowiedź na to pytanie. Najpowszechniejsza teoria zakłada, iż jest to dziwaczny artefakt stworzony przez nienazwanych pierwotnych bogów. Dziwne, bo oprócz takich oczywistych cech jak przenoszenie magii czy niesamowita ostrość potrafi także... Skopiować się. W jednej chwili ostrza zero mogą zmienić się w dwie pary ostrzy zero. Jedną posiadam ja. Drugą stale ma Fergard, a położenie trzech innych nie jest stałe. Nie myślisz chyba, że będą się mnożyć jak króliki?

Ale znowu zboczyłem z tematu(Tak to już jest ze mną...). Nie mam pojęcia, skąd Fergard wytrzasnął Ostrza, ale wiadomo jedno - Że cholernie mu pomogły. Po latach samodzielnych treningów bez mentorów, po latach tułaczki po wszelakich światach(Nevandaar, Enroth, Antagarich, Axeoth, Ashan, Antaloor, Spira czy nawet Ziemia) zmienił się. Z zagubionego chłopca zmienił się w rosłego mężczyznę. Oj tak, zmienił się. Czy na lepsze? Raczej tak.

Na tym mógłbym zakończyć jego historię. Ale jest kilka wyjątków, które zasługują na wyróżnienie.

Swego czasu zawitał do Jaskinii Behemota, zwanej także Thomeheb. Z początku czuł się tam nieco... wyobcowany. Dziwisz się? Z taką grzywą też miałbyś problemy z zaadaptowaniem się. Ale udało mu się to, ba - Poznał kilku wspaniałych przyjaciół, z którymi zawarł nierozrywalne więzy przyjaźni(Dziwnie to brzmi, prawda?): Grommash Hellscream, stary i doświadczony Mistrz Ostrzy z odległego Kalimdoru, orkowego dziedzictwa. Zabójca Mannorotha i wielu innych plugawych demonów(Wspaniale się skomponowali, nie ma co - Półdemon i ich łowca). Tabris, Anioł Wolnej Woli, obdarzony wielką dozą ironii, inteligencji i wyobraźni. Silas Brimstone, gremlin i Agent Starożytnych. Nekros Miażdżący Czaszki(Opcjonalnie Spalacz Dusz), Lodowy Upiór w służbie Króla Lisza. Miron, półelfi bard, wspaniały ojciec i niczego sobie wojownik. Erick Evernis i Vokial z Evernight, dwaj wiecznie skłóceni ze sobą rywale - Elf i wampir.
Z pewnością znaleźliby się inni, ale nie potrafię sobie za cholerę przypomnieć nikogo więcej.

Oczywiście to nie wszystko. Fergard jako dość bystry chłopina, zdołał także zdobyć dla siebie pracę jako administrator Kotliny Wojowników, prężnie rozwijającej się areny pojedynkowej. Mimo paru różnorakich ekscesów(Jak wysadzenie miniaturowych behemotów w środku Zakątka) był zawsze postrzegany jako dobry obywatel.

W przerwach pomiędzy spokojnym życiem w Pazurze Behemota wpadał na pomysł, coby wyruszyć na jakąś wycieczkę i poszukać szczęścia...

I tak było, gdy zawitał na Ziemię po raz drugi. To nie była Ziemia, jaką znał. Ta przypominała raczej wypalone pustkowie. Prawdopodobnie na skutek zakrzywienia materii międzyświatowej dostał się do odległej ziemskiej przyszłości, która... Cóż, nie prezentowała się zbyt atrakcyjnie.

Innym razem ponownie zawędrował do Nevandaaru. Dość szybko wplątał się w polityczny konflikt gdzieś o skrawki ziemi niczyjej. Mógł dziękować bogom, że przeżył. Okaleczony i znajdujący się na skraju życia i śmierci dopełznął do Kariatydu, czyli gdzieś w góry alternatywnej wersji Ziemii...

I tam spotkał swoją pierwszą i największą miłość.

Co, ciebie też mdli od tego marginesu słodkości? Prawidłowo. Skorzystaj z wygódki, odczekaj z pół godziny, a potem streszczę ci ciąg dalszy...

Rasa
Pół - bies
Profesja
Podróżnik i najemnik
Skąd
nie wiadomo
Tytuł
Jaskiniowiec ( Szczegóły )
Grupy użytkownika
3 ( Zobacz listę )
Dołączył
2008-03-04 16:57
Data urodzin
31 grudnia
Komentarzy
22
Postów na starym forum
0
Postów
773 ( Zobacz )
Błędnych postów
0 ( Zobacz )
Zainteresowania
Stategie fantasy