Jaskiniowcy

Sirius

W karczmie, a dokładniej Pod Wilczym Pyskiem siedział elf, najzwyklejszy w świecie przedstawiciel swej rasy wysoki spiczasto-uchy, w pewnym sensie szlachetny, po prostu elf. Był przy broni, miecz półtoraręczny nosił na plecach, a rękojeść wystawała zza lewego barku, prawdopodobnie był leworęczny. Do pasa miał przypięte dwa długie sztylety. Nagle odsunął krzesło i rzekł.
- Siadaj, czekałem na Ciebie.
- ...
- Nie, nic nie mów, mówić będę ja ale nie o suchym gardle, gospodarzu piwa!
Elf poczekał na swój trunek, jak go otrzymał zapłacił i pociągnął łyk.
- Pewnie chcesz wysłuchać opowieści, wszyscy tego ode mnie oczekują.
- ...
- Nie musisz odpowiadać tylko posłuchaj, jest to historia pewnego wojownika który przybył do miasta parę miesięcy temu, jest teraz najemnikiem, lecz nikt nie wie kim był wcześniej. Ale teraz od początku, zaczęło się kiedy przyszedł na świat...
Geny okrutnie zadrwiły z Siriusa, urodził się w normalnej elfiej rodzinie, ale urodził się jako wampir. Choroba mało szkodliwa, czasami nawet przydatna, lecz jednak choroba i to bardzo nielubiana wśród elfów. Mimo, że urodził się w tolerancyjnym miasteczku elfów położonym gdzieś w Kariatydzie, wszystkie elfy żyły tam w pokoju i tolerowały swoje gatunki, żyły tam zwykłe elfy, drowy i półelfy. Mimo, że narodził się w tak tolerancyjnym społeczeństwie to i tak był uważany za odmieńca. Wśród jego rasy krąży pogląd, że każdy wampir jest świetnym magiem mroku. Rodzice chcieli by nauczył się magii, sami byli magami, lecz elementalistami. Magowie mroku zawsze byli szanowani, może i szacunek był spowodowany strachem ale lepiej żeby był szanowany wśród swoich, niż aby był wampirycznym wyrzutkiem. Wysłali go do gildii nekromantów położonej w Syrconii, razem z nim wysłano jednego Drowa o imieniu Slythar i Półelfa któremu na imię było Finarel, wampir pobierał tam nauki przez 15 lat. Został wybrany na czarnego rycerza, bitewną elitę gildii, szkolenie typowego wojownika mroku trwało 5 lat, jednak dla Siriusa to było za mało, pragnął większych umiejętności, postanowił przejść jeszcze szkolenie na nekromantę, po zakończeniu szkolenia był mistrzem miecza, magii mroku... i kłamstwa. Odbył wtedy trzyletnią służbę w armii gildii, a kiedy mógł wrócić do rodziny otrzymał w podziękowaniu od gildii miecz o czarnym ostrzu z nieznanego metalu, pierścień który ukrywał jego wampiryzm oraz amulet wiecznego cienia który chronił go przed światłem słonecznym. Tuż przed wyruszeniem w podróż na prawym ramieniu wytatuowano mu czarne słońce, symbol wojowników mroku.
Razem z nim wyruszyli Slythar który po tych 15 latach stał się świetnym asasynem i Finarel który przeszedł rytuał przemiany w Lisza, oraz znał magię mroku na poziomie arcymistrzowskim. Wyruszyli do swej wioski, chcieli spotkać się z rodziną, a potem mieli plan zakończenia wojny między gildią nekromantów i gildią magów, piękny plan nieprawdaż? Wyruszyli i dotarli do domu, ale miasteczka prawie nie było, w czasie ich nieobecności zaatakowały orki, dosłownie kilka godzin przed ich przybyciem rozpętało się piekło. Orki niszczyły miasto, było ich koło dwustu, lecz nie były to zwykłe orki, były one zbyt zgrane, musiały być to uruki. Sirius zobaczył śmierć swoich rodziców, próbowali powstrzymać wrogów lecz na niewiele się to zdało, było ich za dużo. Adepci mroku rzucili się w wir walki, Finarel miotał z dala zaklęciami, a Sirius i Slythar walczyli w zwarciu. Pierwszy poległ lisz, urukowa maczuga zmiażdżyła jego czaszkę. Wampir i Drow dawali po zobaczeniu śmierci przyjaciela dali z siebie jeszcze więcej. Potem poległ asasyn, Sirius zobaczył lecącą głowę ostatniej osoby która była mu bliska. Sam potem zabił około piętnastu wrogów ale w pewnym momencie poczuł tępy ból z tyłu głowy, zemdlał. Orkowie nie byli zbyt rozgarnięci, zabrali wszystko co mogli oprócz uzbrojenia lecz nie sprawdzili czy wszyscy nie żyją.
Sirius obudził się po kilku godzinach, zobaczył ciała rodziny i zapragnął zemsty, wiedział wtedy, że wszystkie opowieści o orkach to prawda. Co mógł zrobić? Mógł zemścić się i rozpocząć nowe życie, lecz została mu tylko broń i zniszczona zbroja. Zabrał zbroję skórzaną należącą do Finarela, była to najlepsza zbroja którą dostawali nekromanci, musiał tylko odrobinę ją wyregulować za pomocą skórzanych pasów, wziął też sztylety należące do Slythara. Zebrał wszystkie pieniądze które udało mu się znaleźć w miasteczku, orkowie zabrali prawie wszystkie dobra lecz nie zdołali włamać się do skarbca, Sirius jakimś cudem dał radę, łącznie uzbierał około imperiała z czego większość była w skarbcu, nie była to fortuna, ale wystarczyło na podróż z końca Kariatydu do Origarus. Jednak przed wyprawą do miasta postanowił się zemścić, zauważył zniknięcie sztandaru, znak charakterystyczny pewnego plemienia uruków. Znalazł to plemię po miesiącu szukania. Zaczął wybijać wszystkich, kobiety i dzieci też. Zabijał po kilku w ciągu nocy, po miesiącu orkowie nazwali go Elfim Duchem Zemsty Przodków. Nigdy go nie znaleźli, wampir umiał się schować i przeżyć w lesie, podróż go tego nauczyła. W pół roku zniszczył całe plemię. Dokonał zemsty mógł wyruszyć do Origarus.
Wyruszył, najpierw wyszedł z łańcucha górskiego, dostał się do jakiejś wioski i kupił konia, wziął najszybszego, najwytrzymalszego rumaka jaki był, zapłacił za niego aż Aurusa. Zabłądził, nie mógł trafić tam gdzie chciał, dotarcie do miasta zabrało mu dwa lata, a podróż powinna trwać tylko 2 miesiące. Gdy dotarł tutaj został mu tylko jeden pentareus, konia musiał sprzedać, bardzo żałował ale nie miał wyjścia, nie było go stać na wynajmowanie stajni. Teraz krąży tutaj od kilku miesięcy, należy do ludności luźnej, czasami sypia w karczmach, czasami znajomy lub pracodawca da mu spać u siebie, a czasami musi spać na ulicy, życie go nie oszczędza, ale ma się dobrze.
- ...
- Chcesz go znaleźć? Nie rozpoznasz w nim tego kim jest ale wiedz, że jak uda Ci się zachęcić go przyjęcia pracy u Ciebie to będziesz zadowolony. Nie pytaj mnie jak go znaleźć.
- ...
- Co? Jesteś ciekawy skąd znam tą historię?
- ...
- Powiem Ci tyle, że znam go, bardzo dobrze ale nie poznasz jego tożsamości dopóki on nie zechce jej Ci przedstawić.
- ...
- To już wszystko, a teraz odejdź.
- ...
- Idź już, żona czeka w domu.
- ...
- Jak ty nie pójdziesz to ja pójdę!
I odszedł, na plecach wisiał miecz o czarnym ostrzu, a do pasa miał przypięte sztylety asasyna, a na sobie nosił zbroję arcynekromanty. Może ktoś kto słuchał opowieści rozpoznał go, a może i nie...
Nagle wampir obudził się w pokoju, który wynajął wieczorem.
- Sen, miałem sen, po raz pierwszy od wielu lat śniłem.
Sirius uśmiechnął się i postanowił spać dalej, zamknął oczy i znowu zaczął śnić...

Rasa
Elfi Wampir
Profesja
Najemnik
Skąd
Kariatyd
Tytuł
Weteran ( Szczegóły )
Grupy użytkownika
5 ( Zobacz listę )
Dołączył
środa, 31.03.2010, 23:18
Data urodzin
08 lutego
Komentarzy
3
Postów na starym forum
0
Postów
100 ( Zobacz )
Błędnych postów
1 ( Zobacz )
Zainteresowania
Muzyka, RPG